środa, 31 lipca 2013
Daleki Wschód
Jak zwykle przypadkiem, buszując po internecie, natrafiłam na to cudeńko :) Najgorsze jest to, że nie za bardzo jestem w stanie dokopać się do jakiś konkretniejszych informacji na temat wykonawcy. Poza tym, że to japoński zespół grający taki trochę psycho rock, psycho blues.. Nagrali tylko jednego LP, na nim 9 utworów i wszystkie po angielsku. Co w moim przeświadczeniu bardzo im się chwali. Starałam się słuchać innych japońskich wykonawców nagrywających w podobnym okresie czasu, niestety ich rodzimy język bardzo utrudniał mi słuchanie.. I niestety szybko to zarzuciłam. Niemniej jednak kawałki tej grupy bardzo serdecznie polecam, dodatkowo zachęcam do poszperania i poszukania innych kapel. Może to z tym językiem japońskim to tylko mój odchył, niczym nie uzasadniony :)
wtorek, 23 lipca 2013
Współcześniej
Kolejnym utworem, w konwencji psychodelicznego rocka, jaki chciałam zaprezentować jest Lay with Me grupy The Flying Eyes. Psychodelia już bardziej współczesna, chociaż nawiązania do starego dobrego rocka lat 60-tych bez problemu można się doszukać. Nie wspominając już o tym, że głos wokalisty, na prawdę bardzo, przypomina głos Jima Morrisona. Zespół, oczywiście, pochodzący z Ameryki z Baltimore, powstały w 2007 roku (co z reszta po nim słychać, jeśli tylko kiedykolwiek miało się okazję posłuchać jakiegokolwiek psycho rocka z lat 60-tych :). Ale grunt, że jeszcze istnieją, że jeszcze żyją - to warto ich promować, słuchać, ludziom pokazywać. Jest to miła odmiana po tym wszystkim co teraz jest nam wciskane przez (wszystkie) media.
poniedziałek, 8 lipca 2013
Gandalf
Jak zwykle, pół-przypadkiem, ale też przy tym trochę celowo, po zrobieniu dwóch czy trzech pożytecznych rzeczy (w myśl zasady - najpierw obowiązki, potem przyjemności) zasiadłam przed Jasperem (bo tak właśnie nazwałam swój komputer) i zaczęłam kolejne przesłuchania na Youtube. O dziwo dotarcie do utworu, który tym razem chciałabym Wam zaprezentować wcale nie było trudne. A przynajmniej nie trwało wiele czasu. Już przy pierwszym przesłuchaniu wiedziałam, że nie jest to moje pierwsze zetknięcie z nim. On już się wcześniej w moim życiu pojawił, tylko w trochę innej formie. I rzeczywiście jest to utwór niezmiernie popularny wśród artystów jednak ta wersja jest na prawdę godna uwagi. Myślę, że dziewczyny mogą trochę szybciej pokojarzyc pewne fakty. A dlaczego? Przesłuchajcie i myślę, że odpowiedź sama Wam się nasunie.
Amerykański zespół GANDALF, nagrywający pod koniec lat 60-tych, przedstawiciele nurtu "rocka psychodelicznego". Z albumu nagranego w 1967, a wydanego w 1969 roku.
Dla porównania David Bowie i jego wersja:
Amerykański zespół GANDALF, nagrywający pod koniec lat 60-tych, przedstawiciele nurtu "rocka psychodelicznego". Z albumu nagranego w 1967, a wydanego w 1969 roku.
Dla porównania David Bowie i jego wersja:
czwartek, 4 lipca 2013
początek
Nigdy wcześniej Bloga nie prowadziłam, nie mam pojęcia jak to robić, jak się za to zabrać. Po prostu chciałam spróbować dotrzeć do ludzi i pokazać im coś innego niż pokazują nam Współczesne programy muzyczne.. Bo, tak szczerze, to one nic nam nie pokazują. Wielki syf, przemielony na drobną papkę, tak żeby nie wymagał od widza nawet minimalnego wysiłku intelektualnego. Nawet gryźć nie trzeba, po prostu w Ciebie wlewają. Ja telewizji niemalże wcale nie oglądam - powiedzmy sobie szczerze - nie ma tam nic godnego uwagi. A że muzykę bardzo lubię to staram się szukać sama i teraz chciałabym się z Wami tym podzielić. Z jakim skutkiem? To się przekonamy.
Jako pierwszego, tak na próbę, chciałabym wrzucić i pokazać Wam Arthura Browna (choć to dość popularny kawałek i zapewne większość miała już okazję się z nim zetknąć). Utwór "Fire" z albumu The Crazy World of Arthur Brown (1968).
Subskrybuj:
Posty (Atom)